Hiszpania. Katalonia, konkretnie.
Raz piłkarski kibic w Barecelonie
Stracił był w sieczkarni obie dłonie.
No i powstał dylemat:
Jeśli dłoni już nie ma,
To czym brawo ma bić na stadionie?!
Hiszpania. Katalonia, konkretnie.
Raz piłkarski kibic w Barecelonie
Stracił był w sieczkarni obie dłonie.
No i powstał dylemat:
Jeśli dłoni już nie ma,
To czym brawo ma bić na stadionie?!
No i znowu sobota przeleciała bez wpisu. Trzeba zatem usupełnić.
Dziś tematy kulinarne (Puchatek jest chyba głodny nieco)
Za Sobotę zatem:
Pewien mądry prałat w Watykanie
Jajecznicę chciał zjeść na śniadanie.
Ale kucharka dzielnie
Kaszankę na patelnię
Wrzuciła. Szybko więc zmienił zdanie.
A to tekst dzisiejszy:
Przedsiębiorca bogaty nad Wartą
W restauracji zasłaniał się kartą.
Kiedy juz wybrał danie,
Zdziwił się niesłychanie
Że do sosu ser żółty mu wtarto.
Dziś jesteśmy w lubuskiem.
Do lekarza, co żył w Babimoście
Niespodzianie zjechali raz goście.
Lekarz wpadł w straszną złość:
"Wszelkich wizyt mam dość!
Bierzcie graty i precz się wynoście!"
Kujawsko-pomorskie dla odmiany.
Pewien starszy urzędnik w Wąbrzeżnie
Raz rzekł kotu swojem: „Się strzeż! Nie
drażnij psa sąsiada!
Naprawdę, nie wypada!
Wszak pan sąsiad go kocha bezbrzeżnie!”
Mazowsze po raz kolejny.
Raz stróż nocny w pięknym mieście Warka
W swej stróżowce hodował owczarka.
Pies był wielki jak smok,
Toteż nie minął rok
I zżarł stróża, począwszy od karka.*
* Tak, powinno być „…karku”. No to co? Mnie to nie przeszkadza 😉
Stolica…
Raz dozorca z warszawskiej Ochoty
Na cukierki był nabrał ochoty.
Kupił kilo i zjadł,
Z przejedzenia wręcz padł,
Wprost na chodnik – z szybkością Gołoty!
Małopolska.
Pewien gazda, co mieszkał w Ludźmierzu
Lubił był jeździć wierzchem na jeżu.
Raz ropędził sią tak,
Że poleciał jak ptak
I zatrzymał się na pojezierzu!
Dziś Francja.
Żył hodowca raz w mieście Marsylii,
Który w domu trzymał sześć goryli.
Raz, gdy nie zamknął klatki,
Rozbiegły się gagatki
I zniknęły w tłumie w jednej chwili.
Dolny Śląsk.
Informatyk pewien z Babiej Góry
Bywał często niezywkle ponury.
„Mam zbyt wolną maszynę,
W Internecie wręcz ginę,
A w dyskietkach buszują mi szczury!”
Pomorze raz jeszcze
Pewna panna z okolicy Gdańska
Ostra była jak szarża ułańska.
Gdy pokochał ją ktoś,
Bardzo szybko miał dość
I uciekał wnet w rejon Murmańska.