Przepraszam za opóźnienia, ale czasami tek bywa. Tysiąc spraw i jeszcze goście na dokładkę 🙂
Nadrabiam zatem.
Za sobotę:
Pewien murarz, co żył w Salt Lake City
Lubił w kółka malować zeszyty.
Dziwiła się rodzina
(Nie wyłączając syna)
I znajomi (oraz ich kobity).
Niedziela:
Starsza pani w Santiago De Chile
Czas młodości wspominała mile:
„Te tłumy wielbicieli!
Wszyscy tacy weseli!
A dziś co? Tylko ziółka i tyle…”
I dzisiejszy.
Raz milicjant w Białoruskim Mińsku
Wobec psa się zachował po świńsku:
Miska pusta trzy dni,
Kundla z głodu już mdli,
A on uczy się mówić po chińsku!
